Dodany: 2020-04-03 16:08|Autor: Pingwinek

Alfred de Musset - poezje i nie tylko


(Czytatka zdradza co nieco.)

Alfred de Musset na 3+. Przynajmniej na razie, po lekturze poezji w przekładzie B. L. (czyli oczywiście Bolesława Londyńskiego). Raczej się wynudziłam... ale z przebłyskami! Przebłyski poniżej.

"... Luigi wstał i wolnym krokiem
Długo chodził po sali w skupieniu głębokiem,
Lecz nagle się zatrzymał: «Porcyo, - oschle rzecze: -
Tyś zmęczona, śpisz stojąc!» - Ja?... A tak, nie przeczę...
Odparła pomieszana: - to z wielkiéj zabawy,
Takem wiele tańczyła. - «Bardzom téż ciekawy -
Rzekł Onorpo - kto taki i jak ma na imię
Ten młodzian w czarnym płaszczu. Już dwa dni jest w Rzymie.
Czy on z tobą rozmawiał?» - Ach, mówisz kochanku
O tym młodzieńcu... «O tym, co to bez ustanku
Tak się zbliżał do ciebie przez kolacyę całą.
Rozmawialiście z sobą, jak mi się zdawało.
Czy ci go kto przedstawił?» - O nie! Znam go tyle,
Co ty - Porcya odpowie. - «Wygląda dość mile -
Rzekł Luigi - co, czy prawda? Chcesz, to się założę,
Iż on tak nie omdlewa, jak ty o téj porze.
Jest raczej wesół.» - Wesół? Tak, a kto wie?
Lecz zkąd ci o nim właśnie myśl powstała w głowie?
«Dziwisz się! - rzekł Onorpo - lecz mnie dziwi bardziéj,
Dlaczego, gdy ja mówię, pani tak nim gardzi.
Pytanie naturalne, a nawet w téj chwili
Pewno nie myśmy jedni tak o nim mówili.
Na honor! Ciekawości nic bardziéj nie wznieci,
Jak czarny płaszcz na balu.» - Wnet słońce zaświeci -
Rzecze dama - dlaczegóż tak stoisz bez celu?
Chodź-że już do mnie, drogi, chodź już, przyjacielu!
- Idę; dalibóg racya, gdy już świta szczerze,
Bardzo rzecz naturalna, gdy się człek rozbierze.
Śpij sobie, jeśli zaśniesz, lecz mnie nie do spania,
Oczy mi się nie skleją wśród tego świtania.

- Chcesz mnie samą zostawić? Cóżem zawiniła,
Żem się swojemu władcy tak stała niemiła?
- Pani! - Luigi odpowie, zmierzając ku damie.
A że się z pod przykrycia zwieszało jéj ramię,
Tak jak widzimy nieraz, gdy się w brzeg puharu
Wpiją z natarczywością usta pełne żaru,
Tak i on pocałunek wycisnął palący
Na tém białém ramieniu, i rzecze wpółdrżący:
«Tyś jeszcze nie poznała, Wenecyanko szczera,
Téj florenckiéj trucizny, co w piersi się wżera,
I żyły trawi. Dla niéj dość jednego słowa,
A dziesięć lat rozkoszy z serca wziąć gotowa.
I jak bagno nieczyste ten pierwszy skarb duszy -
W nas miłość, a w kobiecie honor - wnet osuszy!
Ból, co zmysłów pozbawia, bez końca, bez leku,
Ból straszny! Jam go wyssał w matki swojéj mleku.»
- Jaki ból? - rzecze Porcya. «Ten, gdy o człowieku
Mówią, że jest zazdrosny. Tak się to nazywa.»
- Matko Boża! Więc o mnie... o ja nieszczęśliwa! -
O mnie jesteś zazdrosny? - «Ja? Ależ broń Boże!
Ja zazdrosny? Na honor, nie! Tak tylko bywa!
Czym się przyznał do tego? Nie, to być nie może!
Ja zazdrosny! I przez co?... Spij, śpij, drogie dziecię.»
. . . . . . . . . . . . . . . . . . ."
("Porcya" - urywek: "Zazdrość")

"(...) Grób (...) jest najbliższą drogą do ołtarza."
(cytat z "Wierzby")

"Śpieszno nam się narodzić, lecz zginąć nie pilno!"
(cytat z "Wierzby")

"Niestety! Człowiek w nocy stworzon jest do spania."
(cytat z "Wierzby")

"Ale te sny miłosne, śmiechy i szczebioty,
I czar, co nas napawa uczuciem tak błogiém,
Że aż się Faust zawahał przed swej Gretchen progiem;
Ty, słodka tajemnico niewinności, cnoty,
Ty, rozkoszy dni pierwszych, - co z wami się stało?..."
(cytat z "Wierzby")

"Wygnać wszelkie wspomnienia, myśli wstrzymać loty,
Rozbujać ją na jakiéj pięknéj osi złotéj,
Niepewną, niespokojną, jednak nie wzruszoną;
Uwiecznić może jaką chwileczkę wyśnioną,
Kochać prawdę i piękno, ze sobą je godzić,
Ech geniuszu własnego w sercu swem dochodzić;
Śpiewać, śmiać się samotnie, z byle drgnienia twarzy
Wykonać coś przedniego, co lśni czarem, trwogą,
Łzę w perłę zamienić drogą:
To ambicya poety, to jego pragnienie,
To cel, to jego życie, jego przeznaczenie."
("Co to jest poezya?")

"Czy ja kocham ojczyznę, zapytasz mnie może?
Tak, ale kocham również Turcyę i Hiszpanię,
I Persya mi jest miłą, zacni téż Indyanie
Piją jak my - i ich więc do szeregu wdrożę."
("Dedykacya", z poematu "Puhar i Usta" - fragment)

"Czy ja kocham rozsądek, zapytasz mnie może?
Tak, ale również lubię i dobre cygaro,
Mam w cenie téż i bordeaux, zwłaszcza markę starą.
Czyste wino w miłosnym skutkuje ferworze.
Lecz się wzdrygam w dewotów zgromadzeniu lichém,
Sarkam na komedyancką świętoszków hołotę,
Co z białą rękawiczką wciągają swą cnotę.
Dyabeł był dobrze starym, gdy zrobił się mnichem,
I ja téż, gdy czas przyjdzie, wykształcę go z siebie,
Ale wtedy już ziemia szczątki me pogrzebie."
("Dedykacya", z poematu "Puhar i Usta" - fragment)

"Czy ja kocham naturę, zapytasz mnie może?
Tak, ale kocham również rzeźby i obrazy."
("Dedykacya", z poematu "Puhar i Usta" - fragment)

"Czy ja kocham bogactwo, zapytasz mnie może?
Tak, ale i mierności cenię obyczaje,
A zawsze mą kochankę nad wszystko przełożę.
Fortuna jest mi drogą, bo mi wolność daje."
("Dedykacya", z poematu "Puhar i Usta" - fragment)

"Czy ja kocham cośkolwiek, zapytasz mnie może?
Na to po Hamletowsku odpowiedzieć trzeba:
Wątp, Ofelio, o wszystkiém, co widzisz w przestworze,
Czy o zapachu róży, czy o blasku nieba,
Czy o cnocie, o zmroku, czy o dniu jasności;
Ale nigdy, Ofelio, nie wątp o miłości.
Możesz być heliotropem, drogi przyjacielu,
Co, zapatrzony w gwiazdę, umiera bez bólu;
Możesz tak, jak Mizantrop, lubić z piosnek wielu
Tylko piosnkę o lubéj, czy o dobrym królu;
Wątp o psie, o kobiecie, o wszystkiém, co kocha,
Lecz o saméj miłości nie wątp ani trocha.
Miłość jest wszystkiém, miłość - to życie wśród słońca,
Kochać - to punkt najwyższy. Cóż znaczy kochanka?
Skorom się upił, pytam, czém jest dla mnie szklanka?
Czy chcecie świat przekształcić w marzenie bez końca?
Jeśli prawda, że Gretchen Goethego wybranka,
Że Rousseau żył dla Julii, Szyller dla Amalii;
Niechże im ziemia lekką będzie - bo kochali."
("Dedykacya", z poematu "Puhar i Usta" - fragment)

"Dzisiaj sztuki już niema, nikt w nią nie uwierzy!
A i literatury żywot opłakany:
Topielcem, zbrodnią, głupstwem jedynie zajęta!"
("Dedykacya", z poematu "Puhar i Usta" - fragment)

"Do licha! W marzycielskim znów jestem humorze.
Staję więc. Taki humor z miejsca trzeba stropić."
("Dedykacya", z poematu "Puhar i Usta" - fragment)

"Kobieta - to jak twój cień: biegniesz za
nią, ucieka, - uciekasz, goni.

I.

Sofa, na któréj Hassan spoczął, była
W swoim rodzaju rzeczą doskonałą:
Z niedźwiedziéj skóry zrobiono ją całą,
Pulchna jak róża i jak kotek miła,
Bo téż i Hasan miał pozę wspaniałą:
Goły był, jako Ewa, nim zgrzeszyła!

II.

Goły? Bezwstydnik! Ktoś gorszyć się sili.
Goły, zaledwieśmy go zobaczyli?
Cóż będzie w końcu? - Daruj pan dobrodziéj,
Lecz powieść właśnie rozpoczynam w chwili,
Gdy mój bohater z kąpieli wychodzi.
Więc pobłażania! Goły? Cóż to szkodzi?

III.

Goły, jak ręka, jak mur na kościele,
Jak srebrny talerz, lub jak mędrca mowa...
Ach, pani płoniesz, gorszą cię te słowa?
Lecz zkąd ktoś twierdzi, spytać się ośmielę,
Że pyszna nóg twych i piersi budowa?
Mógłbyż tak twierdzić, nie wiedząc za wiele?

IV.

Pani mi powiesz, że nieraz wypadnie
Iść podczas wiatru, lub jechać w karecie,
Że widząc stópkę, i nogę się zgadnie,
Że zresztą nóżki twe słyną na świecie...
A ja wręcz twierdzę: - kochano cię zdradnie
I obmówiono zapewne w sekrecie.

V.

Czyliż bo zbrodnią jest zażyć swobody
Wśród czułych wyznań i w czasie upału?
Szerokie łoże dla nagich - to gody!
Daj mi się posiąść, piękna, - a wśród szału
I ciebie samą wnet skuszę pomału.
Trochę pokrzyczysz, lecz rada z przygody.

VI.

Cóż bo w kochaniu jest bodźcem i siłą?
Pozór z fałszywych wdzięków panoramą?
Złoto, pachnidła? O nie, piękna damo,
Kto cię pokochał, kocha ciebie samą;
Suknia jest bronią, a czyliż nie miło
Jest to rozbrajać, co się zwyciężyło?

VII.

Na ziemi wszystko nagie, krom obłudy.
I w niebie wszystko gołe, jak i w życiu:
Pomniki, dzieci, bóstwa, dzikie ludy,
I serca piękne nie chcą być w ukryciu.
Ztąd, zgódź się pani, że trwam w nadużyciu:
Gołym bohater mój będzie, jak wprzódy."
("Namuna" - z pieśni pierwszej)

"Był zachód słońca i był miesiąc wrzesień.
Dla nas ten miesiąc smutną wróży jesień,
Cudny, gdzie z słońca czerpią, jak ze zdroju.
Hassan, drzwi nogą pchnąwszy od pokoju,
Opium z bursztynu ciągnął bez uniesień,
Szczęśliwiec. Lubiał sen i żył w spokoju."
("Namuna" - z pieśni pierwszej)

"(...) kto «kocham» powie,
Mówi tém samém: kocham na czas wieczny."
("Namuna" - z pieśni pierwszej)

"(...) dusza z ciałem zawsze idą w rzędzie,
Jak wiersz klasyczny, jak woły po parze,
Jedno przy drugiem, dopóki świat będzie."
("Namuna" - z pieśni pierwszej)

"Czuła kochanka tak z siostrą jest blizka,
Tak często przyjdzie z skargą i pieszczotą,
Swe serce czule do mego przyciska, -
Czyż dziwna słabość przed taką istotą?
Na słodkiéj drodze zbieram szczęścia złoto."
("Namuna" - z pieśni pierwszej)

"Co to jest miłość? - Zamiana dwóch fantazyj,
zetknięcie dwóch naskórków." (Chamfort)
("Namuna" - z pieśni drugiej)

"(...) traf jest możny, - przez niego to bywa
W życiu zaledwie jedna noc szczęśliwa,
Jak na dzień jeden sławę się zyskuje."
("Namuna" - z pieśni trzeciej)

"(...) gdy jaka tęsknota serce nam przygniecie,
Wyobrażamy sobie, wśród oszołomienia,
Że nikt dotąd przed nami znać nie mógł cierpienia."
("Noce" - wyjątek z "Nocy październikowej")

"Ach, słodko jest zapłakać i pośmiać się godzi
Na wspomnienie tych bólów, co się zapomniało!"
("Noce" - wyjątek z "Nocy październikowej")

"POETA.

Dnie mego życia! Pracy méj dnie!
O samotności, trzykroć mi droga!
Znowu tu jestem, o chwalić Boga!
Przy starém biurku znów trudzę się!
Izdebko! takem zdradzał cię przecie...
Wierny mój fotel i lampa ta...
Mój ty pałacu, mój ty wszechświecie,
I ty wciąż młoda, o Muzo ma! -
Dzięki ci Boże!... Niech żyje śpiew!..."
("Noce" - wyjątek z "Nocy październikowej")

Ciekawostka: "Noce" powstały po zerwaniu związku uczuciowego francuskiego romantyka z George Sand.

Powyżej - twórczość poetycka Musseta. Uzupełnię jednak czytatkę (31.07.2020) o książkę biograficzną autorstwa Jadwigi Dackiewicz pt. "Odmiany miłości". Zamawiając ją w bibliotece, byłam pewna, że to jeszcze jeden zbiór/wybór wierszy itp. poety. Przekonawszy się, co zawiera egzemplarz, miałam nawet z niego zrezygnować... ale, ostatecznie, zapakowałam go do torby. Całe szczęście! Tytuł na 5.

W "Zamiast wstępu" A. B. (czyli?) wykłada:

"Paul Valéry (o którym mówiono, że od literatury oczekuje rzeczy, których filozof nie zawsze śmie spodziewać się po filozofii) rzekł był, iż trzeba by całkowicie postradać zmysł ścisłości, ażeby zdefiniować romantyzm; kto inny dopowiedział: tyle jest romantyzmów, ilu romantyków."
-> Można oczywiście określić Musseta mianem dandysa, ale byłby to zaledwie początek charakterystyki. Wieczny chłopiec, artysta i histeryk, typ autodestrukcyjny - to kolejne określenia, które przychodzą mi na myśl.

"Człowiek żyje po to, aby używać swoich zmysłów; posiada mniej albo więcej kawałków żółtego lub białego metalu, dzięki czemu ma prawo do mniejszego lub większego szacunku. Jeść, pić i spać, to znaczy żyć. Co się tyczy węzłów, jakie istnieją między ludźmi, przyjaźń zasadza się na pożyczaniu pieniędzy; ale rzadko posiada się przyjaciela, którego by się kochało na tyle. Krewieństwo służy do dziedziczenia; miłość jest ćwiczeniem cielesnym; jedynym użyciem umysłowym jest próżność."
-> Pisał Musset w swej autobiograficznej powieści. Pić, jeść, spać - jak Tamagotchi...

"Życiorys Musseta szczelnie otoczyła legenda - los to nieunikniony wydarzeń autentycznych, które posłużyły literaturze. Nie skończyło się bowiem na «Spowiedzi dziecięcia wieku». Georges Sand swoją wersję przestawiła w powieści «Ona i on», na którą brat (i biograf) poety Paul de Musset, odpowiedział książką «On i ona»; wreszcie Luiza Colet - przyjaciółka Musseta i Flauberta - uznała się za powołaną, aby napisać rzecz, którą nazwała «On». Cóż dopiero, gdy czas pozwolił na wydanie drukiem intymnej korespondencji! Georges Sand zapewniała wprawdzie swych spadkobierców, że nic nie ma do ukrycia, ale jednak listy powystrzygała i spreparowała; o wiele więcej powiedział jej «Dziennik», pisany bez myśli o publikacji. Szczerzej (i ładnie) postąpiła Aimé d'Alton: złożyła listy w depozycie biblioteki, wyznaczyła późny termin prawa do ich udostępnienia, króciutką poprzedziła je notą. Pisząc to w 1880 r., dożywszy więc czasów wyjątkowej pruderii, przypominała, że za jej młodości (1837) inaczej się na miłość zapatrywano: «Skoro ją uznano za usprawiedliwioną, to ją wręcz popierano. Gdy łączyła miłość - to nie połowicznie; wymiana uczuć i wszystkiego była bez granic»."
-> Trop za tropem...

A oto już "Odmiany miłości" (które tak jakby wyznaczają rozdziały - "Paź", "George Sand", "Pani Jaubert", "Aimée d'Alton", "Rachel", "La Belgiojoso", "Pani Allan" i "Pożegnania"):

"... Znaj męki najsroższe
Wszelkich odmian miłości w jej blaskach i cieniach.
Czyż nie wiesz, że te wszystkie minione cierpienia
Stają się we wspomnieniach i słodsze, i droższe?"
-> Moim zdaniem biografia pióra Dackiewicz o wiele lepsza od samych wierszy Alfreda ;)

"Miłości, klęsko świata, szaleństwo szatana,
Tyżeś nici tysiącem z żądzą powiązana,
Ty wiedziesz ludzi w piekło, ku mękom i mrokom,

Jeśli kiedyś kochanki mej nieczułe oko
Przeniknie moje serce i jadem zatruje,
Nikt przenigdy rozpaczy mojej nie przeczuje.

I tak jak się wyrywa ostry sztylet z rany,
Ja wyrwę z serca miłość mą, niepokonany."
-> No nie? ;-)

"Wszystko, co mówiła, urzekało mnie niewinnością. W jej spojrzeniu było tyle świeżości, czułości, o której ona sama nie miała pojęcia! Nie zna tego, co jest w niej miłością, tak jak kwiat nie zna swego zapachu. Piękność młodego dziewczęcia jest czymś, co wymyka się wszelkiej definicji."
-> Z listu 20-letniego Musseta do brata. Piękność młodego dziewczęcia... Naturalnie, nie mogę się nie zgodzić - ale dzisiaj młode dziewczęta nie urzekają bynajmniej niewinnością. Przeciwnie, z entuzjazmem współpracują, głupie, w projekcie seksualizacji ich wizerunku w kulturze masowej. I to tenże wizerunek mężczyzn (swoją drogą, coraz bardziej zniewieściałych), młodych i nie tylko, niestety urzeka. Musset zresztą odnalazłby się w obecnych czasach, zmieniał partnerki jak rękawiczki ("«Beczka» - orzeka chmurnie" - i bach, pozbywa się starej, nazbyt dojrzałej, przyciężkiej kochanki).

"Przeżywała, jak twierdziła sama, kryzys szóstego pięciolecia."
-> O, ten już za mną. Aktualnie przeżywam kryzys szóstego pięciolecia ;]

"Zanim zostali kochankami, w kwietniu 1833 roku, pisał Musset: «Mógłbym pocałować dziewczynę brudną i pisaną jak bela, ale nie mogę pieścić matki». A w kwietniu 1834 roku: «Uważałaś się za moją kochankę, podczas gdy byłaś tylko moją matką... Popełniliśmy kazirodztwo...»
-> Zbyt wiele było w tym dziwnym związku macierzyństwa?

"Między George i «Mussaillon» wybuchają sprzeczki coraz to ostrzejsze, gwałtowniejsze. Zbyt trywialne i nieciekawe, by je tu przytaczać szeroko. Ot, w czasie jednej z nich Musset wykrzykuje: «Jesteś dziwką, jeżeli czego żałują, to tylko tego, że kiedym cię miał po raz pierwszy, nie zostawiłem u ciebie na kominku dwudziestu franków»."
-> Ależ się wciągnęłam w opowiadany życiorys! Co historia, to fajniejsza.

"George nie może sama udźwignąć swego bólu. Zwierza się każdemu, u kogo tylko, jak sądzi, znaleźć może choć trochę zrozumienia i współczucia. (...) Liszt, pogrążony bez reszty w mistycyzmie, radzi jej, by zwróciła się ku Bogu, gdyż tylko Bóg zasługuje na to, by Go kochać. Na co pani Sand odpowie - jak słusznie zauważa Emil Henriot - dość zabawnie: «Możliwe, ale kiedy kochało się mężczyzn, bardzo trudno kochać potem Boga»."
-> Ach, jak się nie zwierzać? Obraża mnie już błaganie o 'choć trochę zrozumienia i współczucia'...

"Kim była pani Aurora, muza, kochanka-matka Musseta i Chopina? Cóż twierdzić o niej możemy my, skoro tak różnie mawiali o niej współcześni? Balzac w liście do pani Hańskiej rozważa na temat George: «To mężczyzna, a tym więcej mężczyzna, że ona chce nim być, że porzuciła rolę kobiety i że nie jest już kobietą. Kobieta przyciąga, ona zaś odpycha, a ponieważ ja jestem 'bardzo męski', to jeśli ona czyni na mnie takie wrażenie, czyni też podobne na innych mężczyznach; będzie zawsze nieszczęśliwa...». Baudelaire nie znosił jej: «Hańba tym mężczyznom, którzy się w niej kochali...», «Gdybym spotkał ją na ulicy, rozbiłbym kropielnicę na jej głowie...». Sainte-Beuve twierdził przez dłuższy czas, iż żaden z mężczyzn nie może, poznawszy ją, nie zakochać się w niej (później zmienił zdanie, twierdząc w roku 1844, że George Sand to tylko «tłusta pupa»). Chopin (jak dowiadujemy się z dziennika Delacroix) pisał: «Droga pani S. mieć będzie jeszcze wiele przygód w życiu, zanim się zestarzeje, zdarzy się jej wiele rzeczy pięknych, ale i brzydkich także...». Karłowicz w swojej książce o Chopinie przytacza następujące słowa wielkiego muzyka: «Nikt nigdy nie dociecze, jakimi drogami błądzi jej tak kapryśna dusza...»
A może - na przekór owym opiniom współczesnych - słuszniejsza byłaby wypowiedź córki Pagella, która znała powieściopisarkę z jego wspomnień: «Ojciec mój twierdził, że znajdowało się w niej wszystko to, co tworzy model żon i matek. Serdeczna, umiejąca współczuć, pomysłowa, przez cały czas nie poświęcony pisaniu czy zwiedzaniu pomników Wenecji szyła albo robiła na drutach. Ozdobiła w ten sposób własnymi rękami cały pokój mego ojca. Struj mój opowiadał, że była zawsze zajęta, że pewnego dnia zrobiła mu prezent z czterech par skarpetek, mówiąc ze śmiechem: - Popatrz, Robercie, udały mi się lepiej niż moje karczochy na obiad...»
Jest coś brutalnego, jak wiadomo, w dociekaniach na temat wszelkich intymności. (...)
Wiemy, że weszła w życie z książką Rousseau w ręku, że on nauczył ją, czym jest umiłowanie miłości. Jakże więc mogła jej nie kochać? Wiemy, że pisała do Flauberta: «Jesteśmy stworzeni przez naturę, jesteśmy dla natury, jesteśmy naturą». Wiemy, że do następcy Musseta, Michała de Bourges, będzie pisała listy równie płomienne, o choć o wiele mniej literackie («Ty psie, wiesz bardzo dobrze, jak cię kocham!...»), wiemy, że dla Chopina będzie najczulszą siostrą, matką i - pożal się Boże - kochanką... Iluż jednak spraw tyczących jej serca nie znamy, choć odkrywała je może bezwstydniej niż inni, jej współcześni. (...)
Kończąc te refleksje nad ową najprzedziwniejszą z romantyczek, odczytajmy jej własne słowa z listu do Liszta:
«Nie widziała Musseta, nie wiem, czy myśli o mnie... Co do mnie, nie myślałam o nim od dawna, i nawet powiem panu, że nie myślę w ten sposób o nikim... Jestem teraz szczęśliwsza, niż byłam kiedykolwiek. Starość nadchodzi... Konieczność przeżywania wzruszeń zaspokojona jest całkowicie...»
Po czym - została kochanką Chopina."
-> Oryginał z dawnej epoki.

"«Od 1854 roku - pisze 'mała wróżka' w pamiętniku - zauważyłam niepokojące zmiany w stanie zdrowia Alfreda de Musset, a co za tym idzie, samopoczucie poety poczęło się pogarszać. Choroba serca, która stała się potem przyczyną jego śmierci, występowała coraz to wyraźniej. Coraz to rzadziej pojawiały się przebłyski zdrowia. Czasami ożywiał się jeszcze i widzę go oto, jak błyszczy w ożywionej rozmowie o efemerycznym istnieniu czegoś, co zowiemy sławą. Twierdził, że geniusz ludzki polega na mocy wywieranego wrażenia, nie zaś na ilości wykonanych arcydzieł.
Lubił powtarzać za Chenavardem:
- Oto Leonardo da Vinci, który jedną swoją 'Wieczerzą Pańską', zniszczoną prawie natychmiast po namalowaniu, pozostawił po sobie wrażenie równie wielkie jak Rafael tysiącami swych obrazów. Zauważcie państwo - dorzucał gwałtownie - ową skłonność ludzi do traktowania artysty jak rzemieślnika; powinien tworzyć nieustannie, bez spoczynku, bez przerwy. Czy przestał już być płodny? - zapytują. - Przecież od ośmiu dni nie pokazał niczego!
Gdy kończył, wszedł Chenavard, który ciągnął dalej:
- Nazwisko artysty pozostaje nieśmiertelne tylko wtedy, kiedy uosabia ono jakiś element wieczności, żyjący w każdym z nas. Jeżeli tedy wymieniam nazwisko Cezara lub Chrystusa, nie zastanawiam się, co mogli nieśmiertelnego stworzyć, muszę odnaleźć ich we mnie, w idei, która reprezentuje te potęgi: w poczuciu władzy i w pokorze...»
Po wyjściu Musseta marraine pyta: - Panie Chenavard, jaka pozostanie idea, reprezentująca geniusz poety, który opuścił nas przed chwilą?
- Alfred de Musset pozostanie na zawsze symbolem młodości i miłości - odrzekł malarz.
«Czy można wymarzyć sobie piękniejszą nieśmiertelność?» - zapytuje marraine.
Musiała być bardzo poecie bliska, skoro rzekł jej kiedyś (on, który nie kłamał nigdy): «Nie mogę żyć długo bez pani. Wobec wszystkich innych kurczy się moje serce, przy pani spokojnie oddycha». Nie dowiemy się nigdy, czy nie pragnęła skrycie, by to serce oddychało przy niej mniej spokojnie..."
-> (Mowa o Karolinie Jaubert.)

"«(...) Czy masz czas?»
Ba, czy ma czas! Jej czas wypełnia tylko on albo myśl o nim."
-> ONA zawsze ma czas, podczas gdy ON...:(

"Jakąż wartość może mieć życie, jeśli oczy, które na nas patrzą, nie są oczami zakochanego?"
-> Twierdziła Belgiojoso.

"Wszyscy jesteśmy omamieni, wszyscy, mężczyźni i kobiety... - wyznaje przyjaciółce. - Serce ludzkie bije jak chce i śmieje się z naszego rozsądku..."
-> Tutaj z kolei Luiza Allan.

"Czas mi już. Płomyk życia chwieje się i słania,
Zewsząd śmierć mnie osacza i w uszach mi dzwoni,
Osiemnaście miesięcy męki i czuwania
To myśl o niej, gdyż zawsze, wszędzie myślę o niej!"
-> :-(

"Nie wiesz to, miły, że noc blaski zmiecie
I że na świecie
Nie ma nic prócz łez?..."
-> ;(

Poezye (Musset Alfred de)
Odmiany miłości (Dackiewicz Jadwiga)

(c)Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie bez zgody autora zabronione.

Wyświetleń: 122
Dodaj komentarz
Patronaty Biblionetki
Biblionetka potrzebuje opiekunów
Recenzje

Użytkownicy polecają:

Redakcja poleca: