Dodany: 2020-05-28 10:45|Autor: Ciachoo

Czytatnik:

1 osoba poleca ten tekst.

Cztery razy zło


Jest krew... (King Stephen (pseud. Bachman Richard, Evans Beryl))


Kolejny rok i kolejny nowy King. Stęskniłem się za jego dobrą książką, zwłaszcza po nie za bardzo udanym "Instytucie", który pojawił się poprzednio. Na szczęście to Stephen King. Przyzwyczaił mnie już do tego odkąd czytam jego książki, że co roku stale i niezmiennie wydaje nową, a najczęściej dwie nowe książki, więc nawet jeśli mi się jakaś nie spodoba, to na kolejną (w nadziei - i najpewniej - lepszą) nie przyjdzie mi długo czekać. Książki mistrza od ostatniej dekady mocno zahaczają o powieści kryminalne, które nigdy nie wychodziły mu najlepiej. Ale odkąd zaczął pisać trylogię o Billu Hodgesie, którą mieliśmy okazję poznać w poprzednich latach, nieznacznie się to u niego poprawiło i te jego kryminały stały się już znacznie lepsze i przyjemniejsze w odbiorze. Jemu samemu widać bardzo spodobała się postać Holly Gibney, jednej z bohaterek trylogii, którą niedługo po jej zakończeniu umieścił w kolejnej powieści (Outsiderze), a dziś znowu będziemy mogli się na nią natknąć w najnowszej książce "Jest krew...". Ale uprzedzam od razu, że jeśli nie czytaliście jeszcze tych poprzednich kryminałów z Holly, a zamierzacie to zrobić, to tę najnowszą książkę odłóżcie sobie w czasie, bo natkniecie się tutaj na wiele spoilerów.

"Jest krew..." to tym razem nie powieść, a zbiór liczący pięćset stron i składający się z czterech opowiadań. Dokładnie rzecz biorąc trzy z nich to opowieści po mniej więcej stron stron, zaś wisienka na torcie (bo tak chyba należałoby nazwać w tym przypadku tekst z Holly) liczy sobie nieco ponad dwieście, czyli już bardziej klasyfikuje się jako mini-powieść.

"Telefon pana Harrigana" to pierwsze z nich i opowiada o bogatym biznesmenie, który przeniósł się do małej wsi i zaprzyjaźnił z kilkuletnim chłopcem, który początkowo czytał mu i pomagał w drobnych pracach domowych za pieniądze. Z czasem zaczął uczyć go też nowych rzeczy związanych z telefonem komórkowym, którego staruszek początkowo za nic w świecie nie chciał posiadać. Kiedy pewnego dnia pan Harrigan umiera chłopak odczuwa tę stratę, bo zdążył się już mocno do niego przyzwyczaić. Ale jak się okazuje śmierć nie zawsze oznacza koniec...

"Życie Chucka" to drugie opowiadanie, które zaczyna się od pojawienia dziwnego bilboardu z podziękowaniami dla Chucka za 39 lat pracy. Potem były kolejne bilboardy, reklamy i podziękowania. A zaraz po tym jeszcze więcej bilboardów, reklam i podziękowań wszędzie gdzie się da - w telewizji, radiostacjach, internecie. Ale kim właściwie był Chuck? Tego dowiemy się dzięki wędrówce w czasie do momentu, kiedy wszystko się zaczęło.

"Jest krew, są czołówki" to wspomniana wisienka na torcie, czyli mini-powieść z Holly Gibney. Zaczyna się od wielkiej tragedii, kiedy to w zamachu w jednej ze szkół ginie wiele niewinnych dzieci. Część z nich udaje się uratować przed śmiercią i niejako udział ma w tym pewien reporter, który w dziwny sposób pojawił się tam szybciej od innych i okazuje się być bardzo rozkojarzony i tajemniczy. Holly Gibney postanawia przyjrzeć się tej sprawie i wszczyna śledztwo. Jednak musi uważać, bo przez to jej życie też może być w niebezpieczeństwie.

Ostatnie opowiadanie to "Szczur" i przedstawia historię pewnego pisarza, który ma problemy z napisaniem swojej pierwszej powieści. Znany jest z całkiem niezłych opowiadań, ale chciał napisać powieść. I kiedy przed kilkoma laty zaczął ją pisać omal nie doszło do tragedii. Wściekły autor postanowił spalić cały tekst, z którego był niezadowolony, i przez to spaliłby cały dom. Demon przeszłości nie daje mu jednak odetchnąć, bo ciągle prześladowany jest myślami o napisaniu dobrej i pierwszej powieści. Jednak pewnego razu nieoczekiwanie wpada mu do głowy pewna myśl, którą postanawia wykorzystać i przekuć na powieść, bo jest święcie przekonany, że poszukiwana wena twórcza w końcu nadeszła. Wybiera się do domku na odludziu, z dala od rodziny i całego świata, żeby móc w ciszy i skupieniu wreszcie napisać swoją powieść. Ale czy na pewno mu się to uda?

Najnowsza książka Kinga raczej nie należy do najoryginalniejszych i najlepszych, które napisał. Ale bez wątpienia jest to typowa książka spod jego pióra, którą dobrze i bardzo przyjemnie się czyta, i kolejny dowód, że mistrz grozy jest ciągle w formie, mimo że po drodze zdarzają mu się gorsze momenty (jak chociażby we wspomnianym "Instytucie"). Wszystko to niby gdzieś już było, ale przedstawione tu sprawnie historie są w typowym dla niego klimacie i stylu. Trzy z opowiadań podobały mi się i czytało bardzo dobrze. Najlepsze chyba to "Szczur", które nieodłącznie kojarzyło mi się z ulubionymi powieściami "Ręka mistrza" i "Worek kości", bo tu też mamy artystę, którego poznajemy w samotności i towarzyszy temu bardzo osobliwa - mroczna, napięta, magiczna - atmosfera. "Telefon pana Harrigana" to kolejny tekst związany z dzieckiem i przyjaźnią, które autor tak często i dobrze porusza. Opowiadanie z Holly też uważam za całkiem niezłe i przyjemnie mi się je czytało. Najmniej przemówiło do mnie "Życie Chucka", chociaż posiada też jakieś plusy.

Podsumowując, "Jest krew..." to kolejny zbiór opowiadań, który może nie jest najlepszy, ale na pewno zadowoli wielu fanów Kinga, którzy zawsze z niecierpliwością czekają na następną jego książkę i liczą na styl i klimat, do których zdążyli się już dawno przyzwyczaić. Ucieszy z pewnością sympatyków Holly Gibney, a i pozostali czytelnicy, którzy po prostu lubią sięgnąć po dobrą i niezobowiązującą książkę grozy raczej też będą się dobrze bawić. Ja jestem zadowolony, bo się nie zawiodłem.

Recenzja z bloga: Świat Bibliofila.

(c)Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie bez zgody autora zabronione.

Wyświetleń: 144
Dodaj komentarz
Legenda
  • - książka oceniona przez Ciebie - najedź na ikonę przy książce aby zobaczyć ocenę
  • - do książki dodano opisy lub recenzje
  • - książka dostępna w naszej księgarni
  • - książka dostępna u innych użytkowników (wymiana, kupno)
  • - książka znajduje się w Twoim schowku
Patronaty Biblionetki
Biblionetka potrzebuje opiekunów
Recenzje

Użytkownicy polecają:

Redakcja poleca: