Dodany: 2020-09-16 21:52|Autor: Marioosh

Solidna rzecz


Ktoś dzwoni do małżeństwa Krasnikowów i chce od nich wyłudzić pieniądze, strasząc ich groźbą ujawnienia faktu adopcji ich syna. Milicja szybko namierza szantażystę, który mówi, że informację o adopcji otrzymał od Aleksandra Gałaktionowa, szefa wydziału kredytowego w jednym z banków, a poza tym oszusta i kombinatora. Anastazja Kamieńska próbuje znaleźć źródło wycieku informacji o adopcji i odkrywa, że śledczemu zajmującemu się tą sprawą skradziono cztery teczki akt, a sam Gałaktionow został otruty cyjankiem. Pani major prowadzi też inne śledztwo i zwraca uwagę na niepokojący wzrost agresywności i brutalnej przestępczości we wschodniej Moskwie; wkrótce odkrywa, że sprawy łączą się ze sobą... i wpada w środek tajnej operacji wojskowej.

Zacznijmy od beznadziejnego polskiego tytułu: żadnej tajemniczości, żadnej finezji – czemu nie trzymać się oryginału, czyli „Śmierć w imię śmierci”? Na szczęście sama treść jest już o wiele lepsza; Marinina z książki na książkę pisze coraz lepiej. Oprócz ciekawej, intrygującej akcji mamy nowy element życia pani major – po czternastoletnim narzeczeństwie postanawia wyjść za mąż. Poza tym Kamieńska się nie zmienia: dalej jest wręcz patologicznie leniwa i coraz bardziej chorowita, jednak umysł ma wciąż analityczny. Książce blisko jest do wczesnej twórczości Deana R. Koontza, tam również pokazywano techniczne wynalazki testowane na nieświadomych ludziach – najbliższe wydają mi się tutaj „Nocne dreszcze”. Bohaterowie Koontza nie formułowali jednak takiej krytyki, jaką wygłosiła Kamieńska, która widząc ofiary wzrostu przestępczości i wiedząc, co go spowodowało mówi, że jest „gotowa przystać na to, żeby takiego państwa w ogóle nie było, skoro przeszkadzają mu właśni obywatele”* – ale to w sumie nic nowego, Rosja nigdy nie szanowała swoich obywateli, już za czasów carskich przyjęto tam wojenną strategię zasypywania wroga własnymi trupami. Widzimy też silną moralność Kamieńskiej, kiedy tłumaczy swojemu szefowi, że nie ma ofiar lepszych i gorszych – ale taka manifestacja mogłaby mieć miejsce chyba u każdego komendanta policji na świecie. Pojawia się też polski element: córki jednego z milicjantów czytały „Opowieści biblijne” Zenona Kosidowskiego. Jest to więc dobra i solidna książka; choć jest to, co prawda, jedna z części całej serii, to może funkcjonować jako odrębna powieść – pojawia się kilka motywów z wcześniejszych tomów, ale bez wpływu na akcję tego.

*Aleksandra Marinina, „Złowroga pętla”, tłum. Aleksandra Stronka, wyd. W.A.B., 2012, str. 274.

(c)Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie bez zgody autora zabronione.

Wyświetleń: 248
Dodaj komentarz
Patronaty Biblionetki
Biblionetka potrzebuje opiekunów
Recenzje

Użytkownicy polecają:

Redakcja poleca: