Dodany: 2021-01-26 23:20|Autor: atram_ent

Dziewczyna może i przebojowa, książka niekoniecznie


Typ recenzji: oficjalna PWN

Recenzent : atram_ent

Gil Hopkins jest pracownikiem studia filmowego w Los Angeles, pełniąc funkcję kogoś pomiędzy rzecznikiem prasowym a facetem od zamiatania brudów pod dywan (bądź ich wyciągania, jeśli tego wymagają okoliczności). W 1948 roku uczestniczył w wieczorze, jakich wiele: szemrane miejsca, dużo alkoholu, dużo negliżu. I być może ten epizod utonąłby w mrokach pamięci, jak wszystkie pozostałe, gdyby nie jedno zdarzenie. Jedna z uczestniczek imprezy - Jean Spangler, młoda aktorka znana raczej z ról drugoplanowych - zaginęła w niewyjaśnionych okolicznościach. Niewyjaśnienie tychże w dużej mierze było efektem działań "Hopa" - wśród gości bowiem znalazło się również dwóch bardzo ważnych dla wytwórni aktorów - równie uwielbianych przez Amerykę, co groźnych dla kobiet ze względu na ich upodobania seksualne. Kilka hojnych "napiwków" i fakt pojawienia się całej ekipy w tym czy innym miejscu został szybciutko zapomniany. Sprawa aktorki trafiła do policyjnej szafy z napisem "nierozwiązane", zaś życie pozostałych bohaterów potoczyło się dalej. I tak nastał wrzesień 1951 r., a do biura głównego bohatera wkracza przyjaciółka Jean - Iolene. Kobieta jest wyraźnie przestraszona i zaczyna wypytywać Hopa o wydarzenia tamtej nocy, zaś po rozmowie przepada, jak kamień w wodę. Bohater początkowo ignoruje całą sprawę, lecz z czasem powracają obrazy i wspomnienia. Gryziony wyrzutami sumienia (lub pożądaniem wobec Iolene, tu w sumie pewności nie mam) rusza w miasto tropem tamtych wydarzeń i ludzi, by rozwiązać zagadkę sprzed dwóch lat.

Napis na okładce (i to frontowej jej stronie) głosi dumnie, iż jest to gratka dla wielbicieli czarnego kryminału. Dla niewtajemniczonych: w tym rodzaju powieści bardzo ważne jest kreowanie realistycznego obrazu brutalnej rzeczywistości, będącego tłem zagadki kryminalnej. Początek książki mocno mnie zniechęcił. Nigdy nie lubiłam takiego "szarpanego" stylu pisania, gdy autor pisze tak, jakbyśmy znali doskonale tło całej sprawy, a wobec tego on nie musiał koniecznie kończyć myśli. Potem jakoś się to ustabilizowało i nie rzucało w oczy; może z wyjątkiem epilogu w tym samym stylu i to na sterydach. Książka miała w zamyśle pokazać mroczny charakter Los Angeles przełomu lat 40. i 50. Narkotyki, alkohol, seks i hazard, do tego kilka prawdziwych nazwisk i tytułów filmowych rzuconych w rozmowach i narracji. Nie ma tu obrazowych opisów (to na plus), jedynie jakaś mroczność na marginesie. Czy jest to przekonujący obraz? Oczywiście kwestia gustu, lecz mnie nie porwał, był nieco mdły.

Wątek kryminalny także ma jedną poważną wadę. Czy widział ktoś kiedyś dobry kryminał, w którym autor niczym po nitce trafia od śladu A do śladu B, który bezbłędnie kieruje go do śladu C? Ja też nie. Rozwiązanie zagadki poszło bohaterowi zadziwiająco łatwo (nic więc dziwnego, że cała ta "gratka" ma raptem 269 stron małego formatu), każde odwiedzone miejsce daje mu kolejną informację i jak na śledztwo prowadzone z perspektywy dwóch lat, to wszyscy mają zadziwiająco doskonałą pamięć. A zbiegi okoliczności ścielą się tu gęściej niż trupy w przeciętnym "zabili go i uciekł". Samo zakończenie jest wybitnie niezaskakujące, choć miało potencjał.

Podsumowując, czarność tego kryminału objawia się jedynie na jego okładce, czyta się to lekko i grozy raczej się tu nie można doszukać. Postacie są mało przekonujące (zwłaszcza główny bohater), intryga średnia.

Ocena recenzenta: 2/6

(c)Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie bez zgody autora zabronione.

Wyświetleń: 185
Dodaj komentarz
Patronaty Biblionetki
Biblionetka potrzebuje opiekunów
Recenzje

Użytkownicy polecają:

Redakcja poleca: