Dodany: 2012-11-07 11:40|Autor: Ewa78

Książka: Człowiek bez psa
Nesser Håkan

1 osoba poleca ten tekst.

"Człowiek bez psa"


Czy nam się to podoba, czy nie, kryminały napływają do nas bezustannie z zimnej i ostrej Północy. Chyba jednak lubimy te surowe klimaty, bo książki te cieszą się u nas niezwykłym powodzeniem. Sięgnęłam tym razem po pierwszą z planowanych czterech części cyklu Håkana Nessera o inspektorze włoskiego pochodzenia Gunnarze Barbarottim. Nesser to jeden z najpopularniejszych szwedzkich pisarzy, trzykrotnie otrzymał nagrodę za najlepszy szwedzki kryminał, a jego książki przetłumaczono na ponad 20 języków.

"Człowiek bez psa", to nie ulega wątpliwości, jest kryminałem, ale o wiele większy nacisk autor kładzie na wątek społeczno-obyczajowy niż na kryminalną zagadkę. To historia toksycznej, okaleczonej rodziny mieszkającej w nieistniejącej naprawdę miejscowości Kymlinge. Hermanssonowie sprawiają dziwne wrażenie właściwie już od samego początku, Rosemarie doznaje niepokojących wizji, w późniejszym czasie wyraźne obrazy zaczną się pojawiać również w umyśle jej córki, inne, lecz równie przerażające. Sztuczne uśmiechy, sztywne rozmowy, unikanie trudnych tematów i brak głębszego porozumienia - tak wyglądają rodzinne spotkania.

Hermanssonowie zbierają się, aby uczcić szczególną uroczystość: nestor rodu Karl-Erik kończy sześćdziesiąt pięć lat, a jego najstarsza córka, Ebba, czterdzieści. Ten zjazd kończy się tajemniczym zniknięciem Roberta, czarnej owcy w rodzinie, który swego czasu ośmieszył szacowną familię, biorąc udział w kontrowersyjnym reality show "Więźniowie Koh Fuck", po którym zyskał przydomek Robi Sam-Se-Robi. Następnego wieczoru w równie tajemniczych (choć nie dla nas, czytelników) okolicznościach znika bez śladu starszy syn Ebby, Henrik. Co łączy te dwie sprawy? Do akcji wkracza inspektor Gunnar Barbarotti.

Pierwsze, co rzuciło mi się w oczy podczas lektury, to że pana inspektora spotykamy dopiero mniej więcej w połowie książki; wcześniej mamy okazję dogłębnie poznać Hermanssonów, a uwierzcie mi na słowo, to naprawdę pokręcona rodzinka, problemowa i podzielona na lepszych i gorszych. Emerytowany nauczyciel Karl-Erik, jego córka - pani ordynator Ebba oraz Henrik to elita, reszta, z Robertem na czele, tworzy oddzielną grupę. Taki podział nie wróży nic dobrego, wszak rodzina to siła. Ta okazuje się bezsilna w obliczu tragedii.

Inspektor Barbarotti jest bardzo miły, i spokojny, człowiekiem, przykładny, ojcem osiemnastoletniej Sary, z której wychowaniem radzi sobie doskonale. Rozwodnik bez nałogów, niewpadający w stany depresyjne i metafizyczne rozważania, wzbudza ogromną sympatię. Spokojnie dąży do rozwiązania zagadki, sprawnie przeprowadza przesłuchania, nie grozi, nie klnie, w ogóle jest pozytywnie nastawiony do świata i ludzi. Zapomniałabym o najważniejszym. Chyba nie spotkałam się dotąd z podobnym zjawiskiem wśród policjantów, inspektorów czy komisarzy ze skandynawskich kryminałów: otóż nasz bohater często odczuwa konieczność skontaktowania się z Bogiem, tak do końca nie jest pewny Jego istnienia, stąd też rozmowy, jakie z Nim prowadzi. Brzmi intrygująco, prawda?

"Człowiek bez psa" bardzo przypadł mi do gustu, ma wszystko, co dobry kryminał mieć powinien, ciekawą zagadkę, mroczny klimat, wątek społeczno-obyczajowy, dokładnie zarysowanych bohaterów, a w tym przypadku także duszną atmosferę rodzinną. Czyta się go, jak chyba większość tego typu literatury, szybciutko. Na uwagę zasługuje również rzeczowy i autentyczny styl. Autor długo każe nam czekać na pierwszego trupa (wszystko rozgrywa się bez rozlewu krwi, to znaczy krew na pewno była, ale zostały drastyczne opisy nam oszczędzone), jednak w końcu się on pojawia. Akcja nie pędzi na łeb, na szyję, znacznie przyspiesza dopiero pod koniec powieści, do połowy toczy się raczej leniwie. Opisując ten kryminał jednym zdaniem powiedziałabym, że jest to psychologiczne studium rozpadu rodziny z wątkiem kryminalnym w tle.

Polecam nie tylko miłośnikom gatunku.


[Recenzja wcześniej zamieszczona na moim blogu]

(c)Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie bez zgody autora zabronione.

Wyświetleń: 2263
Dodaj komentarz
Przeczytaj komentarze
ilość komentarzy: 1
Użytkownik: bolognesi 2013-04-19 09:28 napisał(a):
Odpowiedź na: Czy nam się to podoba, cz... | Ewa78
Nic dodać nic ująć. :-)
Także polecam!
Legenda
  • - książka oceniona przez Ciebie - najedź na ikonę przy książce aby zobaczyć ocenę
  • - do książki dodano opisy lub recenzje
  • - książka dostępna w naszej księgarni
  • - książka dostępna u innych użytkowników (wymiana, kupno)
  • - książka znajduje się w Twoim schowku
Patronaty Biblionetki
Biblionetka potrzebuje opiekunów
Recenzje

Użytkownicy polecają:

Redakcja poleca: