Dodany: 2014-09-23 19:58|Autor: Frider

Redakcja BiblioNETki poleca!

Książka: Z leśnych ostępów
Pazourek Vladimír

Tam, gdzie nie sięgają światła miast


Gdzie niedźwiedź, pomrukując z rozkoszą, zlizuje miód ukradziony z leśnej barci. Gdzie zielonooki ryś, nieruchomy i tajemniczy jak sfinks, godzinami czatuje na płochliwą sarnę. Gdzie wychudzone wilki, jak upiory nocy, płonącymi oczami straszą z gęstwiny przypadkowych przechodniów. Gdzie żbik arystokrata stroszy wąsy i przeciąga się leniwie po nocnym ucztowaniu. Gdzie swawolna wydra, wesoła i zwinna jak delfin, ściga się ze szczupakami w poszukiwaniu zdobyczy. Wszędzie tam – do lasu, w góry, nad strumienie i rzeki – zabiera nas książka Vladimira Pazourka.

Oglądałem kilka lat temu „Niedźwiadka”. Wzruszającą historię małego misia, który – po śmierci matki – musi sobie radzić w nieznanym, niebezpiecznym świecie. Bez komentarza, z kamerą podążającą wszędzie za małym zwierzaczkiem, obojętnie rejestrującą jego sukcesy i nieszczęścia. Film ten był nie tylko zapisem, kroniką z życia niedźwiadka, ale także przepięknym obrazem natury, hołdem złożonym przyrodzie i potędze procesów życia, którego każdy organizm jest integralnym składnikiem. Napisałem o obojętności kamery, jednak już uczucia, które towarzyszą widzowi, są bardzo intensywne. Od pierwszych kadrów do ostatniej, zamykającej sceny dajemy się nieść fali głębokich, różnorodnych emocji: od smutku, żalu, litości i współczucia, przez nadzieję i wiarę, do podziwu, radości i szczęścia.

„Z leśnych ostępów” to książka będąca literackim odzwierciedleniem tego filmu. Podobieństwa narzucają się od pierwszych kart. Głównym bohaterem pierwszej (ze zbioru samodzielnych nowel) opowieści jest mały niedźwiadek, osierocony przed osiągnięciem wieku umożliwiającego samodzielną egzystencję. Jego dziecięce zachowania i tęsknota za matką chwytają za serce, sprawiają, że niczego bardziej nie pragniemy, niż szczęśliwego zakończenia opowieści. Narrator, podobnie jak w filmie, jest bezosobowy. Opisuje krok za krokiem dzieje misia, pokazuje poszczególne dni jego egzystencji, naukę życia w niebezpiecznym otoczeniu, kontakty z ludźmi i wkraczanie w dorosłość.

Książka Vladimira Pazourka wydaje się jeszcze prawdziwsza niż wspomniany „Niedźwiadek”. Przedstawiane w poszczególnych rozdziałach historie pozwalają domyślać się olbrzymiej wiedzy autora o prezentowanej tematyce. Życie lasu, zwyczaje jego mieszkańców są przedstawione tak realistycznie i prawdziwie, jak to tylko możliwe na kartach książki. Miejscami można odnieść wrażenie, że autor opisuje sceny, które widział na własne oczy – z tak drobiazgową dokładnością potrafi oddać ich szczegóły.

Po rozdziale poświęconym małemu misiowi następuje historia „władcy skalnej doliny” – starego już rysia, który mimo zbliżania się do kresu swoich dni wciąż czuje, jak tętni w nim gorąca krew. Ta opowieść to niesamowita podróż w głąb Natury, bezpośrednia wędrówka Kołem Życia, pełna różnorodnych uczuć: odwagi silniejszej niż pragnienie bezpieczeństwa, pożądania pchającego do walki o wybrankę, głodu budzącego morderczą żądzę krwi, ale i świadomości upływu czasu, pogodzenia się z odchodzeniem.

Później mamy okazję uczestniczyć w niekończącym się wilczym polowaniu. Poznajemy rodzinę drapieżników, ich ciągłą walkę o życie, wraz z nimi głodujemy i cieszymy się rzadkim uczuciem sytości. Właśnie w ich przypadku szczególnie rozumiemy kruchość istnienia, czujemy, jak mocno płonie w nich życie i jednocześnie – jak szybko się wypala.

Bohaterem przedostatniej opowieści jest leśny zabijaka – żbik. Jak wszystkie koty – dumny, pewny siebie, niezależny i waleczny, przy tym także ciekawski i przebiegły. Jego losy przypominają nam, że tam, gdzie drapieżnik może czuć się pewnie – w jego własnym środowisku – jedynym zagrożeniem jest dla niego człowiek. Człowiek ze swoją nieuczciwą przewagą – z bronią, która dla niego skraca, a dla zwierzęcia wydłuża do granic bezsilności dystans walki; z psami szkolonymi do tropienia i zabijania dzikich zwierząt; wreszcie z niemożliwymi do przewidzenia, niezrozumiałymi postępkami, niemającymi nic wspólnego z instynktownymi zachowaniami mieszkańców lasu.

Na pożegnanie otrzymujemy piękną, pogodną opowieść o wydrze. Chyba najbardziej „malownicze” opowiadanie z całego zbioru, wspaniale oddające urok nadrzecznego krajobrazu.

Opisy przyrody są bardzo delikatne, melancholijne, piękne. Autor potrafi wykreować słowami zmysłowe odczucia, które trudno wyobrazić sobie w oderwaniu od cielesnego doznania. Chłód nadchodzącej zimy, przedstawiony za pomocą wilgotnych, ciężkich płatków padającego śniegu wymieszanych z kroplami deszczu; mrozy strącające wychudzone ptaki z gałęzi drzew. Pory roku, ich przenikanie się oraz wpływ na życie zwierząt zostały przedstawione po prostu znakomicie, bardzo realistycznie, a jednocześnie artystycznie. Las, ze zmieniającym się w zależności od oświetlenia nastrojem, to mroczny i zimny, to znów rozświetlony promieniami słońca sączącymi się przez gałęzie drzew, pokazywany jest jako żywe stworzenie, uczestniczące czynnie w misterium Natury:

„Rozłożyste korony starych buków stykały się ze sobą, tworząc nieprzeniknione niemal sklepienie. I przy najsilniejszej nawet operacji słonecznej wytwarzało to w lesie szarawy półmrok – nawet w południe było tam ciemnawo. Oświetlenie w lesie nie ulegało zmianom od świtu do mroku; jeśli czasem poprzez liście lub gałęzie przedarł się jakiś promyk słońca i padł na ziemię, stanowił wyjątek. A ponieważ brak było w lesie jakichkolwiek zarośli i krzewów, więc zwierzyna nie mając dostatecznych i odpowiednich kryjówek, zachodziła tam tylko w nocy. (...)
Na gładkiej jak stół ziemi blade odbicie zachodzącego słońca malowało miękkie, pastelowe cienie dolnych gałęzi, różowawe przebłyski nadchodzącego wieczora zacierały dzienny półmrok. Na najwyższym buku nic się nie poruszało, korona, rozpościerając się szeroko nad pokrytą miejscami niskim mchem, przeważnie nagą lub zaznaczoną jednym tylko opadłym liściem ziemią, tworzyła coś w rodzaju olbrzymiego parasola.
W pewnej chwili wiatr szmerem ożywił las – dotknął liści jakby je oglądając subtelnymi palcami – potem przemknął na pola i znów wokół zaległa głęboka cisza”*.

W tym miejscu niepotrzebnym elementem jest... człowiek. Stanowi dysonans, destabilizuje naturalną równowagę w środowisku. Zakłóca rytm życia, ale także śmierci. Wszędzie, gdzie się pojawia, wprowadza zamęt; poprzedza go strach, a towarzyszy mu śmierć. Człowiek jest w opowiadaniach Pazourka zgrzytem. Wdziera się tam, gdzie od wieków życie toczy się utartymi koleinami, gdzie każde stworzenie ma swoje miejsce i godzi się ze swoją rolą. Człowiek nie ma swojego miejsca. Myśli o sobie, że jest „królem środowiska naturalnego”, ale to nie duma przez niego przemawia, tylko pycha – przemądrzała i bezczelna siostra dumy. Buta, która wypływa z całkowitego niezrozumienia, że nie można być królem przyrody, gdyż jest to niezgodne z rytmem i prawami Natury. Można być tylko jej uległym elementem lub stać obok niej.

Trudno jednoznacznie wskazać odbiorcę tej książki. Na pewno nie została skierowana do dzieci w wieku wczesnoszkolnym – dla nich jest zbyt trudna i zbyt wiele w niej okrucieństwa prawdy. Trudno powiedzieć, kto może świadomie sięgnąć po taką pozycję, ale dosyć łatwo przewidzieć, kto może się nią zachwycić. Czytelnikiem, który doceni piękno tych opowieści, będzie osoba wrażliwa, ceniąca wolność natury i szanująca jej prawa. Po „Z leśnych ostępów” sięgnąć powinni zwłaszcza ci, którym brak czasu i tryb życia nie pozwalają na cieszenie się urokami przyrody lub zapomnieli już, jak wygląda las okryty śniegiem, jak brzmi szept rzeki tuż przed wschodem słońca.

Lektura Pazourka przypomina mi wieczory, gdy wracałem z zimowego spaceru, przystawałem pod latarnią, podnosiłem głowę i obserwowałem płatki śniegu wirujące w jasnym świetle, czułem jak osiadają mi na twarzy. Zamykałem oczy i nie chciało mi się wracać do domu.


---
* Vladimir Pazourek, „Z leśnych ostępów”, przeł. Jadwiga Bułakowska, wyd. Nasza Księgarnia, 1977, str. 122.


(c)Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie bez zgody autora zabronione.

Wyświetleń: 1850
Dodaj komentarz
Patronaty Biblionetki
Biblionetka potrzebuje opiekunów
Recenzje

Użytkownicy polecają:

Redakcja poleca: