Dodany: 2021-05-08 23:55|Autor: Marioosh

Pierwszorzędna biografia drugorzędnego pisarza


Trudno w to uwierzyć, ale najpoczytniejszy pisarz dwudziestolecia międzywojennego przez ponad osiemdziesiąt lat nie doczekał się swojej biografii – owszem, były o nim dwie książki, jednak raczej monografie z lekko tylko wspomnianymi elementami życia pisarza. Na pewno wpływ na to miały wydarzenia, o których do 1989 roku nie można było zbyt głośno mówić; szkoda tylko, że po tym roku nikt nie uporządkował faktów z życia Dołęgi-Mostowicza.

Jarosław Górski przede wszystkim rozprawia się z mitami, jakie przez lata narosły wokół życia pisarza – już na samym początku robi porządek z wydarzeniem, które chyba w największym stopniu zaważyło na jego twórczości, czyli na brutalnym pobiciu we wrześniu 1927 roku przez sprawców nie kryjących się ze swoją sympatią dla Józefa Piłsudskiego; autor weryfikuje nieścisłości wynikające z faktu przepisywania od innych przepisujących oraz dodawania ubarwiających szczegółów. Górski rekonstruuje życie pisarza na podstawie listów będących w posiadaniu jego bratanicy, doktor Emilii Mostowicz, oraz rozmów z historykiem Dariuszem Baliszewskim, który poznał Jadwigę Mostowicz-Składkowską, siostrę pisarza; to właśnie ona prostowała kolejną nieścisłość, gdyż uważała, że jej brat urodził się dwa lata później niż podają noty biograficzne i wcale nie był najstarszym dzieckiem swoich rodziców. Rodzina wspominała młodego Tadzia jako chłopca energicznego, nadzwyczajnie zdolnego, ale leniwego, krnąbrnego i psotnego. W 1919 roku zaciągnął się do rodzącego się właśnie Wojska Polskiego – profesor Józef Rurawski w 1986 roku opisał ten fakt w dwunastu słowach, a to dlatego, że był to oddział krzyżujący bolszewickie plany opanowania całej Białorusi, a po niej także Litwy i Łotwy, i okrążenia Polski od północnego wschodu. Następny fakt z życia pisarza, wojnę polsko-rosyjską w 1920 roku, Józef Rurawski opisał sześcioma słowami, ale i sam Dołęga-Mostowicz rzadko wspominał swoje wojowanie – czyżby był świadkiem jakichś wojennych zbrodni? Zdemobilizowany pisarz wyruszył na podbój Warszawy; udało mu się to za drugim podejściem, został publicystą „Rzeczypospolitej”, ale tu Jarosław Górski prostuje kolejną legendę – otóż nie była to kariera „od zecera do milionera”, gdyż nie był zecerem, tylko korektorem.

Następnie autor opisuje pracę Dołęgi-Mostowicza jako felietonisty, publicysty, reportera czy krytyka w rozmaitych pismach – z każdej z tych ról wywiązywał się świetnie, gdyż miał lekkie pióro, wyczucie języka i skłonność do modnych w tamtym czasie zabaw polszczyzną. A potem przyszło dziesięć złotych lat: co prawda krytycy nie zostawiali na jego książkach suchej nitki, nazywali go pornografem i demoralizatorem młodych kobiet, a w środowisku narodziła się jego legenda autora pospolitej szmiry, to jednak on sam uważał, że pisarstwo jest dla niego narzędziem wychowawczej misji i jeszcze jako dziennikarz zastanawiał się nad wykorzystaniem lekkiej literatury nie tylko dla rozrywki, ale też dla celów pedagogiki społecznej i dla podniesienia poziomu moralności czytelników. Wykpiwanie go było niemal towarzyskim obowiązkiem, lecz czy nie wynikało ono z pospolitej zazdrości? Przecież to właśnie on z czasem stał się artystyczno-biznesowym wizjonerem doskonale rozumiejącym potrzeby rynku; to właśnie jego wielkim marzeniem było stworzenie polskiej szkoły filmowej z prawdziwego zdarzenia. A to, że był przy tym snobem i kochał blichtr, można mu chyba wybaczyć, wszak wielu ludzi podkreślało, że był to miły, może trochę naiwny człowiek i niepoprawny komplemenciarz.

Finałem książki jest rozwianie kolejnej legendy – Jarosław Górski przytacza kilkanaście wersji śmierci pisarza; najbardziej znana, wręcz filmowa, mówi o tym, że 20 września 1939 roku kapral Dołęga-Mostowicz przewoził pieczywo dla polskich żołnierzy internowanych po rumuńskiej stronie granicy, został zastrzelony przez rosyjskiego czołgistę i umarł między rozrzuconymi bochenkami chleba i setkami bułek. I tak najprawdopodobniej było; nie umniejsza to jednak faktu, że najpopularniejszy polski pisarz był jedynym poległym polskim żołnierzem z oddziałów wycofujących się do Rumunii przez most na Czeremoszu.

Mówiąc krótko: jest to naprawdę dobra, solidnie udokumentowana książka, napisana lekkim, bardzo przystępnym językiem. Jarosław Górski włożył w nią dużo pracy i na pewno serca, bo choć, jak sam przyznał, nie pochwalał stylu życia swojego bohatera, to jednak polubił go jako człowieka, który po prostu lubił drugiego człowieka. Bardzo ciekawie jest też przedstawione historyczne tło biografii: poznajemy prasowe sympatie i antypatie, a przede wszystkim widzimy, jaką siłę miało i jak na ludzi oddziaływało słowo pisane – ja z lat dziecięcych pamiętam jeszcze kolejki pod kioskami po jeszcze ciepłe gazety, ale dziś młodym ludziom raczej trudno sobie coś takiego wyobrazić. Myślę więc, że mogę tę książkę śmiało polecić nie tylko wielbicielom tego „pierwszorzędnie drugorzędnego” pisarza, ale też w ogóle wszystkim czytelnikom lubiącym czytać biografie.

(c)Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie bez zgody autora zabronione.

Wyświetleń: 155
Dodaj komentarz
Legenda
  • - książka oceniona przez Ciebie - najedź na ikonę przy książce aby zobaczyć ocenę
  • - do książki dodano opisy lub recenzje
  • - książka dostępna w naszej księgarni
  • - książka dostępna u innych użytkowników (wymiana, kupno)
  • - książka znajduje się w Twoim schowku
Patronaty Biblionetki
Biblionetka potrzebuje opiekunów
Recenzje

Użytkownicy polecają:

Redakcja poleca: